piątek, 29 lipca 2016

„Kubuś” się rozkręca (Wywiad z Robertem Drobniuchem)

Agnieszka Kozłowska-Piasta

("Projektor" - 2/2014)

Z Robertem Drobniuchem, dyrektorem Teatru Lalki i Aktora „Kubuś”, rozmawia Agnieszka Kozłowska-Piasta.

Fot. Krzysztof Krogulec
Od półtora roku jest pan dyrektorem Teatru Lalki i Aktora „Kubuś”. To półmetek pana kontraktu. Co z początkowych zamierzeń już udało się zrealizować? Jak zmienił się „Kubuś”?
- Po pierwsze zmieniliśmy to, co najbardziej powierzchowne: wizerunek, stronę internetową, logo. Zaistnieliśmy także w serwisach społecznościowych. Mamy stronę na Facebooku, wprowadziliśmy dostępne w sieci trailery do spektakli. Wydaje mi się, że marketing i promocja teatru działa lepiej. Po drugie odświeżyliśmy repertuar. Rozpoczynając pracę planowałem rozszerzenie dostępnych sztuk o propozycje dla najmłodszych i pierwszą Baję dla NajNaja „Jasno/Ciemno” z powodzeniem gramy w naszej Sali Prób. Nowe premiery to sztuki familijne, które zainteresują nie tylko małych widzów, ale i ich rodziców. We wrześniu pojawi się spektakl dla młodzieży. To będzie inscenizacja prozy Brunona Schulza. Cały czas poprawiamy strukturę i organizację pracy, remontujemy, znaleźliśmy dodatkowe magazyny. Dzięki tym zmianom możliwa jest realizacja coraz bardziej ambitnych projektów.

No właśnie projekty, na które na dodatek teatr pozyskuje fundusze z zewnątrz i to chyba niemałe…
- W ubiegłym roku pozyskaliśmy około 300 tysięcy. W tym tę kwotę przekroczymy. Za 150 tysięcy z Ministerstwa Kultury poprawimy nagłośnienie na naszej scenie. Realizujemy także projekt polsko-turecki. Jego efektem będzie właśnie „Schulz”. W ubiegłym roku Kubuś wziął udział w projekcie Teatr Polska, w ramach którego z „Robalami” odwiedziliśmy mniejsze miejscowości naszego województwa. Zorganizowaliśmy „Lato w Teatrze”, zrealizowaliśmy dedykowaną Tuwimowi „Kreatywną Lokomotywę” dzięki środkom z Narodowego Centrum Kultury. Dodatkowo pojawiają się zaproszenia na festiwale. „Jasno/ciemno” obejrzą niedługo widzowie Warszawskich Spotkań Teatralnych. To duże wyróżnienie. 

Zapowiadał Pan także rozszerzenie oferty o warsztaty, zajęcia edukacyjne.
- Edukacja rozwija się nad wyraz szybko. Oferujemy lekcje teatralne po spektaklach, pod skrzydłami teatru działają dwie grupy teatralne pod nazwą TworzyMy, prowadzimy zajęcia podczas ferii, wakacji. Mamy także ofertę szkoleniową dla nauczycieli. Wielu z tych projektów początkowo nie planowałem, a wyszły z potrzeby widzów, pracowników. Niezwykle cenię takie inicjatywy, bo wzbogacają naszą teatralną ofertę…

A czy coś się Panu nie udało zrealizować?
- Są takie rzeczy, ale nie myślę o nich w kategoriach porażki. Czasami wystarczy nowy pomysł, zmiana celu. Niepowodzenia napędzają mnie do dalszych działań. 

A gdyby jednak musiał Pan coś wymienić?
- Ogranicza nas przestrzeń, budynek, scena. Nie możemy sobie pozwolić na większe realizacje sceniczne, dodatkową działalność, która pozwoliłaby nam jeszcze wyraźniej zaistnieć w Kielcach. Mam nadzieję, że to się zmieni. Ideę, aby teatr otrzymał na swoją siedzibę budynki na ul. Zamkowej, jednogłośnie poparli właściwie wszyscy. Ja też jej kibicuję i wspieram działania idące w tym kierunku, na ile tylko mogę.

W repertuarze nie pojawiła się ani jedna propozycja dla dorosłych. Dlaczego? Przecież wszystkie teatry lalkowe w Polsce mają w repertuarze takie przedstawienia..
- W Kielcach jest teatr z ciekawą propozycją repertuarową dla dorosłych. Jest grupa dużo bardziej zaniedbana. To młodzież: za młodzi na sztuki w Żeromskim, za duzi na propozycje „Kubusia”. To dla nich robimy „Schulza”.

Wyreżyserował pan na deskach Kubusia dwie sztuki („Amelka, Bóbr i Król na Dachu” i „Królowa śniegu”), obie grane są w planie aktorskim. Obraził się Pan na lalki?
- Jako reżyser ciągle poszukuję i sięgam po różne sposoby opowiadania. Lubię teatr tańca, reżyserowałem też operę, słuchowiska radiowe. Jako dyrektor dbam o różnorodność repertuaru. Są w nim sztuki i lalkowe i aktorskie. Dzięki tym różnym gatunkom, innym formom narracji, aktorzy się rozwijają. Kusi mnie też spektakl muzyczny, ale to może za chwilę. Na razie będę reżyserował „Schulza”. To będzie spektakl lalkowy. 

Czy uchyli Pan rąbka tajemnicy?
- Za wcześnie, aby o tym mówić. Premiera będzie jesienią w Istambule. Kielczanie zobaczą go zimą. To będzie spektakl angielsko-turecko-polski, ale myślę, że niezwykła wyobraźnia Schulza i jego umiejętność tworzenia wspaniałych obrazów sprawi, że spektakl będzie zrozumiały. I dla tureckiej i dla polskiej publiczności. 

Życzenia do złotej rybki, które wymienił Pan w naszej poprzedniej rozmowie sprzed ponad roku już się częściowo spełniły. „Kubuś” ma spektakle dla maluchów, niedługo będzie miał dla młodzieży. Kolejne premiery podobają się publiczności i krytycy wysoko je oceniają, zwłaszcza za rozbudzanie wyobraźni, kreatywności młodych widzów i trafianie w ich estetykę. Nie udało się tylko z siedzibą, ale mimo to uważam, że powinien Pan jeszcze raz poprosić złotą rybkę. Tylko o co?
- Nadal proszę o nową siedzibę: piękna przestrzeń, w której odbywać się będą nie tylko wyjątkowe spektakle, ale znajdzie się przestrzeń na rozwijanie kreatywności, budzenie wrażliwości, odpowiadanie na trudne pytania małych i młodych widzów. Kielczanie z pewnością na to zasługują.
Dziękuję za rozmowę.