sobota, 30 lipca 2016

Osobliwe osobowości („Panoptikos”)

Agata Kulik
("Projektor" - 5/2015)
„Panoptikos” to już czwarty zbiór dramatów Mateusza Pakuły. W najnowszej książce znajdziemy osiem tekstów m.in. znany kieleckiej publiczności „Mój niepokój ma przy sobie broń” i dramaty z serii „Lordy”.

Urodzony w Kielcach dramatopisarz ma jest m.in. laureatem Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej („Smutki tropików”) oraz trzykrotnym finalistą tego konkursu. Wielokrotny finalista Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Sztuki Współczesnej i laureat dziewiętnastej edycji („Mój niepokój ma przy sobie broń”). Finalista „Talentów Trójki” 2013, nominowany do nagrody TVP Kultura „Gwarancje Kultury” 2010.

Znakiem rozpoznawczym Mateusza Pakuły jest język, zabawa konwencjami, zestawianie ze sobą różnych gatunków. W „Panoptikosie” specyficznego „pakułowego” języka nie brakuje. Autor miksuje konwencje i style. Miesza ze sobą i zestawia rzeczy z kultury wysokiej z popkulturą, u niego piosenka „Friday” Rebeki Black, może znaleźć się całkiem niedaleko słów z Apokalipsy św. Jana. Pakuła zapożycza i przywłaszcza zwroty, cytaty i całe teksty. Po czym poddaje je swoistemu recyklingowi, tworząc nową, tożsamą dla niego całość. Stwarzając jednocześnie przeogromną kopalnię skojarzeń i pól do interpretacji.

„Panoptikos” nie jest miłą lekturą. To książka, która zmusza nas do zobaczenia tego, czego na co dzień widzieć nie chcemy. Autor dobitnie w swych dramatach pokazuje nam kondycję ludzkości, człowieka zagubionego, gdzieś między tym wszystkim, co współcześnie się dzieje wokół niego. Lecz wszystko to w filmowo-komiksowo-fantastycznej konwencji, która pozwala nam przełknąć tę gorzką prawdę o nas samych.

Pierwszą część „Panoptikosu” – „Smutki i tropiki” stygmatyzuje podróż/droga. Droga, która jest pretekstem do przedstawienia nam różnych ludzkich zachowań i postaw. To jakby pewien przekrój przez dzisiejsze społeczeństwo.

Część druga „Lordy” jest bardziej personalna i skupiona na konkretnych postaciach. Dramaty w niej zawarte, inspirowane były konkretnymi sylwetkami ludzi sztuki. "Lordy" są pewnym pretekstem, by przedstawić osobiste wspomnienia i refleksje autora. Jednocześnie wiele z nich jest uniwersalnych, tożsamych dla pokolenia twórcy.

O ile przedstawienia teatralne na podstawie dramatów Pakuły można moim zdaniem porównać do gorzkiej pigułki, ukrytej w cukierku, o tyle dramaty zwarte w „Panoptikosie” są dla mnie gorzkim lekarstwem z odrobiną cukru. Rzeczywistość w nich zawarta, dzięki bezpośredniej styczności ze słowem pisanym (czytanym), wydaje się być o wiele bardziej namacalna, absurdalna i przytłaczającą. Być może jak pisze w swoich dramacie Pakuła Chodzi o płytkość. Płytkość. I pustość! O tak to nasza prawdziwa twarz. Ponieważ tacy właśnie jesteśmy. Aby nauczyć się egzystować spłyciliśmy prawdopodobnie wszystko, udając nawet przed samym sobą ten stan. Taka cierpka, ewolucyjna wola przetrwania.
Mateusz Pakuła, „Panoptikos”, s. 351, Wydawnictwo Lokator, Kraków 2015.