piątek, 29 lipca 2016

Wylogowani z życia… (III Reminiscencje Teatralne, Baza Zbożowa)

Agata Kulik
("Projektor" - 2/2014)
27 stycznia to Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu, z tej okazji Fundacja Studio TM przygotowała już III edycję Reminiscencji Teatralnych, które odbyły się w Bazie Zbożowej.

Fot. Jowita Droździkowska
W klubie „Kotłownia” zobaczyliśmy dwa spektakle: „Przez Dolinie Cieni” Teatru Zbożowego oraz „Na zawsze” twórców z Jarosławia. Przedstawieniom towarzyszył wernisaż nostalgicznej wystawy fotografii otworkowej „Żydzi wrócili”. 

„Przez dolinę cieni” – performance, jak mówiła reżyserka Dorota Anyż, oparto na wspomnieniach Goldie Szachter-Kalib, mieszkanki Bodzentyna, która jako dziecko trafiła do obozu koncentracyjnego, cudem udało jej się przeżyć i wyjechać do USA. Wiele lat później spisała swoją historię w formie książki „Z Bodzentyna do Auschwitz i Bergen-Belsen”.

Spektakl to forma czytania/recytacji fragmentów tej autobiograficznej powieści, które składają się w przejmującą całość. Z jednej strony to opowieść o strachu, niepewności i bezradności. Z drugiej zaś o cudach, być może bardzo osobistych, ale jednak, bo jak inaczej nazwać splot wydarzeń, które ratują Goldi od śmierci? Jak inaczej, jeśli nie interwencją Jahwe, na miarę jej prywatnego przejścia przez Morze Czerwone.

Prosta scenografia (belki słomy) oraz kostiumy są nieinwazyjnym tłem dla czarno-białych zdjęć z Auschwitz, wyświetlanych z projektora. Aktorki ubrane w czarne długie spódnice, wyciągnięte czarne swetry i chustki na głowach dookreślają stereotyp żydowskiej kobiety, żałobnicy. Zarówno nad tymi co zginęli, ale i nad swoim życiem, które w obozie umarło. „Wylogowało” się jakby ze znanej wszystkim rzeczywistości, by przenieść się do wręcz onirycznego świata (bo jak inaczej wytłumaczyć ten koszmar?), gdzie obowiązują prawa, których reguł do końca nie jest się pewnym, a strach o własny los i los bliskich jest nieodzownym kompanem. Spektakl uzupełnia przejmująca muzyka na żywo.

„Na zawsze” Moniki Siary według Romy Ligockiej i Lewisa Carrolla, na podstawie scenariusza i w reżyserii Pawła Sroki to monodram– spojrzenie na getto oczami małego dziecka, które jeszcze nie rozumie tego, co się dzieje, ale już zdaje sobie sprawę z grozy sytuacji. Mała wie, że obowiązują tu prawa bezwzględne, nie ma miejsca na jej (przysługujące przecież dziecku) marudzenia, ani protesty. My rozszyfrowujemy to, co dla malej Romy pozostaje jeszcze dziwnie zakodowane i możemy dostrzec całe okrucieństwo, niesprawiedliwość, cały strach. Wyzwala się z getta, ale nie wie już, co to znaczy, bo getto to nie tylko mury, to zniewolenie tam, w środku, w sercu i duszy, zniewolenie, którego tak łatwo nie da się pozbyć.