sobota, 30 lipca 2016

Zagubiony klaun ("Biały klaun")

Agnieszka Kozłowska-Piasta
("Projektor" - 4/2015)
Fot. Bartek Warzecha
Czy miłość zawsze jest czerwona? Jak poznać, co jest zielone? Czy kolory istnieją także w nocy? Czy można je poczuć zamiast zobaczyć? Jak poradzić sobie, gdy jest się innym? Czy warto ukrywać swoją wyjątkowość i jak znaleźć w sobie odwagę na bycie sobą? Odpowiedzi na wiele trudnych, skomplikowanych pytań szuka bohater „Białego klauna” najnowszej premiery w Teatrze Lalki i Aktora „Kubuś” według książki chorwackiego pisarza Damira Miloša.

W tej niemal filozoficznej opowieści o dorastaniu i dojrzewaniu, przyrównywanej do „Małego księcia” – wyreżyserowanej przez Ewę Piotrowską do scenariusza Anety Wróbel – dużą rolę odegrała w kieleckiej prapremierze warstwa wizualna. Scenografia Ewy Woźniak i Aleksandra Janasa oraz projekcje komputerowe Janasa i Pawła Szarzyńskiego z kolektywu kilku.com – naprawdę robiły wrażenie. Pomysłowa ściana, która staje się leśnym drzewem, pokojem z łóżkiem, a przede wszystkim ekranem do świetnych i przemyślanych animacji oraz tłem do świateł i tęczowych cieni, rzucanych przez teatralne reflektory, pozwala poczuć wyjątkowość i magiczność tej opowieści. Scenografia traciła barwy, gdy na scenie pojawiał się chłopiec nie widzący kolorów, aby za chwilę z powrotem je odzyskać, gdy dołączali do niego inni.

Mimo oszałamiającej warstwy wizualnej spektakl nie zachwyca. Być może sprawiła to adaptacja i próba zmieszczenia w spektaklu zbyt wielu wątków z bogatej prozy Miloša. O ile książka jest opowieścią o szukaniu swojej drogi, o tyle spektakl utknął gdzieś między bajkową opowieścią z fantastycznym przygodami i bohaterami a filozoficzną przypowieścią o dorastaniu. Być może problem tkwi także w nierównej grze aktorskiej. Debiutujący na kieleckiej scenie w roli chłopca Błażej Twarowski poradził sobie z zadaniem. Niewidomy starzec Andrzeja Matysiaka był zbyt jednowymiarowy jak na przewodnika duchowego i nauczyciela życia, a śniący się chłopcu Smok głównie ryczał i straszył. Ekipa klaunów była mało wyrazista (Zdzisław Reczyński, Małgorzata Sielska, Mikołaj Biernacki i Jolanta Kęćko), a Magdalena Daniel jako dziewczyna raz zachowywała się jak kilkulatka, a w innym momencie jak dorastający podlotek. Być może po prostu się czepiam, ale to pierwszy spektakl w tym sezonie w kieleckim teatrze, który moje 9-letnie dzieci przyjęły bez większych emocji.